Reklama:





Zapraszamy:





Z doliny łez





Ręką tylko machnął i potrząsł głową.
— Niczem — rzekł ponuro. — Niema dla mnie ratunku. Dawniej | był może, pewnie nawet, że był.
Gdybym mógł wrócić przed dziesięciu, dwunastu laty... Człowiekiem bym został, nie zszedłbym na bydlę. A i potem..
Ot, dziecko Bóg wziął — ono mnie trzymało; gdyby żyło, możebym przywykł, zapomniał.
— A żona ? — spytałem. Westchnął ponuro.
— Żonę Bóg mi dał świętą kobietę.
Ale cóż ? Kochałem ją, szanowałem, a jednak — nie starczyła mi za wszystko. Życie jej zmarnowałem, a swego uratować nie dałem. Biedaczka — ona za to by własne poświęciła...
Wiedziałem o tem, a jednak... Musiałem ją porzucić i uciekać, musiałem. Ten dyabeł, co mnie w sercu szarpie, silniejszy był od niej.
Więcej nie mogłem nic wydostać z niego.
Dałem więc biedakowi jałmużnę i z dyspozycyjnych funduszów konsulatu i z własnej kieszeni, co mogłem, i wyprawiłem.
Pieniędzy nie chciał brać w pierwszej chwili, potem, gdy nalegałem, uśmiechnął się posępnie, ramionami ruszając, i schował je w łachman jakiś.
— Przyda się — szepnął.
— Zimą wódka grzeje. Obiecałem mu, że w jego sprawie zobaczę się
z prezydentem i naradzę, co dla niego dałoby się zrobić.
— Niech się pan tam nie fatyguje o to — odparł obojętnie. — Za późno już zrobić co dla mnie. Ja przepadły człowiek.
Głową mi kiwnął, czapkę oberwaną nasadził i oddychając ciężko, otworzył drzwi. Na progu odwrócił się do mnie.
— Ot, gdyby pan był łaskaw i chciał mi w czem pomódz, o jedno poproszę...
— Mówcie — odrzekłem prędko. — Chętnie zrobię, jeśli możliwe.
— Czy możliwe, nie wiem, bo to kraj, jak widzę, luterski, ale przecie jest może jaki ksiądz mojej wiary.
Ja u spowiedzi dawno nie byłem, a Bóg wie, czy wiele tam życia we mnie zostało. Księdza chciałbym mieć.


<<Poprzednia 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44 | 45 | 46 | 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 | 53 | 54 | 55 | 56 | 57 | 58 | 59 | 60 | 61 | 62 | 63 | 64 | 65 | 66 | 67 | 68 | 69 | 70 | 71 | 72 | 73 | 74 | 75 | 76 | 77 | 78 | 79 | 80 | 81 | 82 | 83 | 84 | 85 | 86 | 87 | 88 | 89 | 90 | 91 | 92 | 93 | 94 | 95 | 96 | 97 | 98 | 99 | 100 | 101 | 102 | 103 | 104 | 105 | 106 | 107 | 108 | 109 | 110 | 111 | 112 | 113 | 114 | 115 | 116 | 117 | 118 | 119 | 120 | 121 | 122 | 123 | 124 | 125 | 126 | 127 | 128 | 129 | 130 | 131 | 132 | 133 | 134 | 135 | 136 | 137 | 138 | 139 | 140 | 141 | 142 | 143 | 144 | 145 | 146 | 147 | 148 | 149 | 150 | 151 | 152 | 153 | 154 | 155 | 156 | 157 | 158 | 159 | 160 | 161 | 162 | 163 | 164 | 165 | 166 | 167 | 168 | 169 | 170 | 171 | 172 | 173 | 174 | 175 | 176 | 177 | 178 | 179 | 180 | 181 | 182 | 183 | 184 | 185 | 186 | 187 | 188 | 189 | 190 | 191 | 192 | 193 | 194 | 195 | 196 | 197 Nastepna>>