Reklama:





Zapraszamy:





Z doliny łez






I cóż dziwić się, że ludzie bardzo znużeni i bardzo nieszczęśliwi, uciekają się do tego kubka trucizny, żeby znaleźć ostatnie swe szczęście w życiu — zapomnienie.
— Kubek Lete — szepnąłem bardzo cicho.
— Oj, piłemże ja z tego kubka, piłem, żeby zapić ból mój i rozpacz serdeczną — piłem bez ustanku, bo ledwiem wytrzeźwił się po nocy przy butelce, ból wracał, tępy,
głuchy, ale straszniejszny, niż przedtem. Więc znów go trzeba było przytłumiać. Aż wreszcie stargały się siły, zatracił się wstyd, szacunek ludzki i środek zdobycia chleba.
I zginąłbym ostatecznie, gdyby mi Bóg nie zesłał Anioła Stróża.
Ach, panie, gdybyś wiedział, co to za kobieta i ile uczyniła dla mnie, nieszczęśnika, com myślał, że Bóg już o mnie zapomniał.
Byłem na dnie przepaści, gdy mnie spotkała, gdy rękę mi podała i serce otworzyła dla mnie, podniosła, uzdrowiła, uświęciła.
Promień słońca wpadł z niebios do ciemnej próżni mego serca, rozjaśnił, napełnił je promień łaski Bożej, miłosierdzia w upadku, pociechy w niedoli.
I przyszło mi z nią zdrowie, dobrobyt, szczęście rodzinne i spokój, przyszło dziecko wreszcie. Wszystko mi dała, czego dusza moja mogła zapragnąć... prócz jednego tylko.
Znów zamyślił się, ale rzecz dziwna, posępniej, niż przedtem, choć słowa jego były słowami szczęśliwego człowieka.
— Masz pan jeszcze godzinę czasu? — zapytał mnie naraz.
— Zaprowadzę pana do żony, synem się pochwalę.
Poszliśmy.
Poza rzeczką Steinach i gmachami Opactwa, na końcu Altstadt, w tylnej części trzeciego piątra, starego, wązkiego domu byłe mieszkanko, z dwóch pokoików złożone, bardzo skromne,
ale jasne, czyste i miłe.
W oknach stały doniczki, pełne kwiatów wśród świeżych firanek, z czerwonemi fontaziami, na ścianach wisiały oleodruki, przeważnie religijnej treści — pomiędzy Błog.
Mikołajem z Fluë i S.


<<Poprzednia 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44 | 45 | 46 | 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 | 53 | 54 | 55 | 56 | 57 | 58 | 59 | 60 | 61 | 62 | 63 | 64 | 65 | 66 | 67 | 68 | 69 | 70 | 71 | 72 | 73 | 74 | 75 | 76 | 77 | 78 | 79 | 80 | 81 | 82 | 83 | 84 | 85 | 86 | 87 | 88 | 89 | 90 | 91 | 92 | 93 | 94 | 95 | 96 | 97 | 98 | 99 | 100 | 101 | 102 | 103 | 104 | 105 | 106 | 107 | 108 | 109 | 110 | 111 | 112 | 113 | 114 | 115 | 116 | 117 | 118 | 119 | 120 | 121 | 122 | 123 | 124 | 125 | 126 | 127 | 128 | 129 | 130 | 131 | 132 | 133 | 134 | 135 | 136 | 137 | 138 | 139 | 140 | 141 | 142 | 143 | 144 | 145 | 146 | 147 | 148 | 149 | 150 | 151 | 152 | 153 | 154 | 155 | 156 | 157 | 158 | 159 | 160 | 161 | 162 | 163 | 164 | 165 | 166 | 167 | 168 | 169 | 170 | 171 | 172 | 173 | 174 | 175 | 176 | 177 | 178 | 179 | 180 | 181 | 182 | 183 | 184 | 185 | 186 | 187 | 188 | 189 | 190 | 191 | 192 | 193 | 194 | 195 | 196 | 197 Nastepna>>