Z doliny łez






— Do was teraz ostatnie moje słowo, ostatnie latorośle bujnego niegdyś drzewa, co tyle kwiatów niebu przyniosło, tyle cienia i owocu tej ziemi biednej, ukochanej.
Do was się zwracam, siostry moje, ciężko dotknięte prawicą Bożą, zwracam się z pożegnaniem i błogosławieństwem.
Błogosławię was na gorycze tułactwa wśród obcych, na tęsknoty wygnania, na nędze i opuszczenie i pogardę ludzką, na ofiarę z tego wszystkiego, czego nawet za kratą wolno
pragnąć, co nawet serce Bogu poświęcone może na tej ziemi miłować.
Błogosławię was za pracę całego życia, za jego modlitwy i zasługi, za obecne łzy wasze, za gorycz i ból tej godziny. Idźcie w pokoju!
Oto was żegna dom ten cichy, uświęcony cnotami tylu zakonnych pokoleń, dom, co młodość waszą przygarnął, co był świadkiem Bogu oddanego żywota comiał patrzeć na ostatnią
żywota tego godzinę! Oto was żegna ta świątynia, oblubienica wasza, ukochanie serc waszych, powiernicaca rozmów waszych z Panem... Ach!
On także wraz z wami ją opuszcza, wygnany jak i wy! Żegna was ta ziemia wasza święta, rodzona, w której spocząć chciałyście po znojach życia.
Obce dłonie ziemią cudzą przesypią wasze szczątki, i nie zaszumią wam zboża pól rodzinnych nad mogiłą, nie zapłacze nad nią polska pieśń żałobna.
Ale Ten, co jest Zmartwychwstaniem i Żywotem, Pasterz dobry przygarnie was jako owce wybrane, najdroższe.
Łzy wasze zawiesi jako perły w swej koronie, mękę waszą, ofiarę waszą rzuci na szale swej sprawiedliwości... Może przeważą nieprawość braci waszych, może wymodlą z miłowanie.
..
Tak mówił do nas ojciec Wincenty, a serca nasze rozpływały się w boleści nadmiernej, tak straszliwej, że zdawała się graniczyć z dziwną jakąś rozkoszą.
Już i łez oczom naszym zabrakło, już i sił resztka opuściła nasze ciała.


<<Poprzednia 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44 | 45 | 46 | 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 | 53 | 54 | 55 | 56 | 57 | 58 | 59 | 60 | 61 | 62 | 63 | 64 | 65 | 66 | 67 | 68 | 69 | 70 | 71 | 72 | 73 | 74 | 75 | 76 | 77 | 78 | 79 | 80 | 81 | 82 | 83 | 84 | 85 | 86 | 87 | 88 | 89 | 90 | 91 | 92 | 93 | 94 | 95 | 96 | 97 | 98 | 99 | 100 | 101 | 102 | 103 | 104 | 105 | 106 | 107 | 108 | 109 | 110 | 111 | 112 | 113 | 114 | 115 | 116 | 117 | 118 | 119 | 120 | 121 | 122 | 123 | 124 | 125 | 126 | 127 | 128 | 129 | 130 | 131 | 132 | 133 | 134 | 135 | 136 | 137 | 138 | 139 | 140 | 141 | 142 | 143 | 144 | 145 | 146 | 147 | 148 | 149 | 150 | 151 | 152 | 153 | 154 | 155 | 156 | 157 | 158 | 159 | 160 | 161 | 162 | 163 | 164 | 165 | 166 | 167 | 168 | 169 | 170 | 171 | 172 | 173 | 174 | 175 | 176 | 177 | 178 | 179 | 180 | 181 | 182 | 183 | 184 | 185 | 186 | 187 | 188 | 189 | 190 | 191 | 192 | 193 | 194 | 195 | 196 | 197 Nastepna>>