Reklama:





Zapraszamy:





Z doliny łez






Ksiądz wdał się i stanął między strażnikiem a włóczęgą.
— Proszę go nie bić — rzekł stanowczo. — Bić nie wolno.
Ja go biorę na moją odpowiedzialność i będę mu towarzyszył do aresztu.
Strażnik spojrzał na młodego księdza zdziwiony, chcąc protestować.
Ale w spokojnej twarzy Litwina był wyraz takiej energii i woli, że stary spuścił oczy i cofnął się.
— Jak się podoba — mruknął, ruszając ramionami.
— Właściwie to przeciw przepisom, ale księdzu ustąpię. Mniejsza z tem, byle pan mer się nie gniewał.
— To będzie moja wina — odparł ksiądz.
W tej chwili w ciszy nocnej rozległ się głos dziecka
— Nazywam się Jacquot.
— Masz rodziców ?
— Nie.
— Kogo z krewnych?
— Nie.
— Miałeś dawniej ?
— Dawniej była Margot, która mi dawała kartofle, ale to już bardzo dawno
— Jakto? i nikt się tobą nie zajmował nigdy? Chłopak spojrzał na niego, jakby zdziwiony pytaniem.
Potem podniósł głowę w górę i zdawał się namyślać nad ndpowiedzią.
— Był pere Grimaud.
— Cóż on robił dla ciebie ?
— Bił mnie, jak nie przyniosłem soldów wieczorem
— Toś musiał na niego zarabiać? Kiwnął głową
— Jakżeś zarabiał?
Chłopak spojrzał na księdza z uśmiechem ale zaraz oczy spuścił.
— Gdzież jest teraz Margot i pere Grimaud?
— Stary w dziurze a Margot w dole.
Szli przez chwilę w milczeniu.
Remy od czasu do czasu rzucał jakieś słowo, żeby nawiązać rozmowę. Ksiądz nie odpowiadał.
— Czytać umiesz? — spytał wreszcie chłopaka.
Jacquot ruszył ramionami, nic nie mówiąc.
— A o Bogu nikt ci nie wspomniał?
Chłopak spojrzał na niego, jakby namyślając się nad odpowiedzią.
— Aha, wiem już, rzekł wreszcie. To ta rzecz, przed którą klękają na ulicy. Ojciec Grimaud mówił, że to księża wymyślili i...
Urwał patrząc na mokrą sutanę księdza Władysława.
Rzecz, przed którą klękają i którą księża wymyślili..


<<Poprzednia 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44 | 45 | 46 | 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 | 53 | 54 | 55 | 56 | 57 | 58 | 59 | 60 | 61 | 62 | 63 | 64 | 65 | 66 | 67 | 68 | 69 | 70 | 71 | 72 | 73 | 74 | 75 | 76 | 77 | 78 | 79 | 80 | 81 | 82 | 83 | 84 | 85 | 86 | 87 | 88 | 89 | 90 | 91 | 92 | 93 | 94 | 95 | 96 | 97 | 98 | 99 | 100 | 101 | 102 | 103 | 104 | 105 | 106 | 107 | 108 | 109 | 110 | 111 | 112 | 113 | 114 | 115 | 116 | 117 | 118 | 119 | 120 | 121 | 122 | 123 | 124 | 125 | 126 | 127 | 128 | 129 | 130 | 131 | 132 | 133 | 134 | 135 | 136 | 137 | 138 | 139 | 140 | 141 | 142 | 143 | 144 | 145 | 146 | 147 | 148 | 149 | 150 | 151 | 152 | 153 | 154 | 155 | 156 | 157 | 158 | 159 | 160 | 161 | 162 | 163 | 164 | 165 | 166 | 167 | 168 | 169 | 170 | 171 | 172 | 173 | 174 | 175 | 176 | 177 | 178 | 179 | 180 | 181 | 182 | 183 | 184 | 185 | 186 | 187 | 188 | 189 | 190 | 191 | 192 | 193 | 194 | 195 | 196 | 197 Nastepna>>