Reklama:





Zapraszamy:





Z doliny łez






Ksiądz nie zwrócił uwagi na opór chłopca i ostrzeżenie strażnika i zlekka, łagodnie przesunął ręką po zwichrzonych włosach.
— Cóż on zrobił, ten mały — rzekł wreszcie — za cóż go zatrzymujecie ?
— Aha, za co! Ja na niego od tygodnia czatuję.
Przywlokło się to zeszłego miesiąca do nas niewiadomo skąd. i odtąd ani w naszej gminie, ani w Villiers, ani w Grraves, ani nawet w Saint Troil nikt od niego nie ma spokoju.
Żaden kurnik, żadna spiżarnia, żaden chlew, żaden ogród nie jest bezpieczny. Wszędzie wśliźnie się, wkręci, szkody narobi, nałamie, nakradnie i już go niema.
I co narobili na niego zasadzek, co namęczyli się, żeby go złapać. Nie i nie. Zobaczą go, wiedzą, że on zrobił szkodę, ale schwycić nie sposób.
I jegomość nic o tem nie wiedział?
— Nic.
— Dziwne. Prawda zresztą, że panowie to tylko w kościele i w książkach siedzicie.
Ale taki biedny gospodarz, proszę sobie pomyśleć, jak mu przepadną najpiękniejsze kury i indyki, wino i sery, oliwki i morele — i ani złodzieja schwytać. Wściec się można.
Więc do mnie. Wiadomo, jak ojciec Remy nie złapie złodzieja, to nikt go nie złapie. Ksiądz wikary słyszał przecie, jak schwytałem tego sławnego Mouffetard, który zbiegł z Kajenny?
— Słyszałem o jego pojmaniu — odparł ksiądz uśmiechając się — ale mi się zdawało, że go złapali żandarmi.
— Tak, zapewne, żandarmi, — rzekł z pogardą strażnik — ci mu włożyli kajdanki, gdy go oddałem w ich ręce, ale pojmać go? Oni by też potrafili, pewnie!
Do końca świata uganiali by za nim, gdyby nie ja. Otóż wiedzą to wszyscy, więc też do mnie w prośby.
Sam pan mer powiada: Ojcze Remy, nieśmiertelne zasady każą karać przestępstwo i ochraniać spokój obywateli. Ty jesteś ochroną obywateli i wy kooawcą prawa.
Znajdź mi i przyprowadź tego złodzieja. Otóż, widzi ksiądz wikary, że musiałem go znaleść.


<<Poprzednia 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44 | 45 | 46 | 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 | 53 | 54 | 55 | 56 | 57 | 58 | 59 | 60 | 61 | 62 | 63 | 64 | 65 | 66 | 67 | 68 | 69 | 70 | 71 | 72 | 73 | 74 | 75 | 76 | 77 | 78 | 79 | 80 | 81 | 82 | 83 | 84 | 85 | 86 | 87 | 88 | 89 | 90 | 91 | 92 | 93 | 94 | 95 | 96 | 97 | 98 | 99 | 100 | 101 | 102 | 103 | 104 | 105 | 106 | 107 | 108 | 109 | 110 | 111 | 112 | 113 | 114 | 115 | 116 | 117 | 118 | 119 | 120 | 121 | 122 | 123 | 124 | 125 | 126 | 127 | 128 | 129 | 130 | 131 | 132 | 133 | 134 | 135 | 136 | 137 | 138 | 139 | 140 | 141 | 142 | 143 | 144 | 145 | 146 | 147 | 148 | 149 | 150 | 151 | 152 | 153 | 154 | 155 | 156 | 157 | 158 | 159 | 160 | 161 | 162 | 163 | 164 | 165 | 166 | 167 | 168 | 169 | 170 | 171 | 172 | 173 | 174 | 175 | 176 | 177 | 178 | 179 | 180 | 181 | 182 | 183 | 184 | 185 | 186 | 187 | 188 | 189 | 190 | 191 | 192 | 193 | 194 | 195 | 196 | 197 Nastepna>>