Reklama:





Zapraszamy:





Z doliny łez






— Życzę dobrego wieczora księdzu wikaremu, — odpowiedział urywanym głosem strażnik, i zaraz ma foi, muszę prosić o przysługę. Złapałem oto... tego draba, złodzieja..
i utrzymać nie mogę... Małe to a złe licho. Wije się, kąsa, kopie... A ty hultaju! A będziesz gryzł, a będziesz?
Głośny odgłos kilkurazowego klaskania i głośniejszy wrzask delinkwenta był dowodem, że ojciec Remigiusz wymierzył sobie doraźną sprawiedliwość.
— Gdyby ksiądz był łaskaw...
na chwilę... przytrzymać tego ptaszka, aż ja latarkę zapalę. Związać go trzeba..
miałem gdzieś sznur w kapocie i jak raz wypadł mi właśnie i zginął, gdym przyłapał tego wisielca.
Mówiąc to, Remy zapalał latarkę, przy której niepewnem, czerwonem światełku ksiądz Władysław mógł przypatrzyć się „wisielcowi" Był to chłopaczek bardzo mały,
wyglądający najwyżej na ośm lub dziewięć lat, gdyby temu nie przeczyły rysy twarzy nietylko starszej ale i całkiem starej, zwiędłej, bardzo wyrazistej i chytrej.
Włosy powichrzone, mokre od deszczu, sterczały kosmykami żółtymi dokoła chudych, piegowatych policzków o wystających kościach twarzowych.
Z pod brwi nasuniętych, krzaczystych wyzierały oczy bardzo małe, ponure, niespokojne, biegające jak u dzikiego zwierza.
Był to istotnie typowy okaz małego urwisza, którego karyera po wielu etapach więziennych skończyć się musiała fatalnie galerami lub szubienicą.
Ksiądz Władysław myślał o tem, patrząc na młodziutkiego grzesznika, i zrobiło mu się smutno na sercu.
Instyktownie czuł wstręt do tego brudnego i odrażającego dzieciaka, który wyglądał jak uosobienie zbydlęcenia i występku.
Przezwyciężył się jednak i chciał rękę położyć mu na głowie.
Chłopak rzucił głową w bok i wykrzywiając chudą twarzyczkę, wyszczerzył na księdza zęby, jak rozzłoszczony psiak.
— A widzi pan, jaka to zła bestya — rzekł ojciec Remy.
— Proszę tylko uważać, żeby nie ugryzł.


<<Poprzednia 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44 | 45 | 46 | 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 | 53 | 54 | 55 | 56 | 57 | 58 | 59 | 60 | 61 | 62 | 63 | 64 | 65 | 66 | 67 | 68 | 69 | 70 | 71 | 72 | 73 | 74 | 75 | 76 | 77 | 78 | 79 | 80 | 81 | 82 | 83 | 84 | 85 | 86 | 87 | 88 | 89 | 90 | 91 | 92 | 93 | 94 | 95 | 96 | 97 | 98 | 99 | 100 | 101 | 102 | 103 | 104 | 105 | 106 | 107 | 108 | 109 | 110 | 111 | 112 | 113 | 114 | 115 | 116 | 117 | 118 | 119 | 120 | 121 | 122 | 123 | 124 | 125 | 126 | 127 | 128 | 129 | 130 | 131 | 132 | 133 | 134 | 135 | 136 | 137 | 138 | 139 | 140 | 141 | 142 | 143 | 144 | 145 | 146 | 147 | 148 | 149 | 150 | 151 | 152 | 153 | 154 | 155 | 156 | 157 | 158 | 159 | 160 | 161 | 162 | 163 | 164 | 165 | 166 | 167 | 168 | 169 | 170 | 171 | 172 | 173 | 174 | 175 | 176 | 177 | 178 | 179 | 180 | 181 | 182 | 183 | 184 | 185 | 186 | 187 | 188 | 189 | 190 | 191 | 192 | 193 | 194 | 195 | 196 | 197 Nastepna>>