Reklama:





Zapraszamy:





Z doliny łez





Czemu mi przez okna mojej sypialni nie szumią smętne modrzewie i nie błyszczą białe szyby ogrodowych stawów, i czemu, jak niegdyś, nie budzą mnie ze snu słowiki?
Pamiętam jak dziś: tak byłem pod złudzeniem wspomnień niedawnych, że mimowiednie rzuciłem się ku furmanowi upomnieć go, że źle jedzie, kiedy zamiast przed ganek dworski,
skręcił na lewo ku oficynie.
Pan sowietnik mimo krótkiego wzroku zauważył to i zrozumiał. Położył!
rękę na mojem ramieniu i rzekł mi bardzo miękkim, serdecznym głosem:
— Jeszcze nie, dziecko kochane, jeszcze nie, ale to przyjdzie z pomocą Bożą, bądź spokojny.
A właśnie w tej chwili konie stanęły przed ganeczkiem oficyn.
Weszliśmy. Chłopak uprzedzony czekał na nas i pościel mi przygotował w pierwszej izdebce czyściutką.
Kwiatów też trochę stało przy łóżku i talerz owoców. z których S.....ka słynęła za moich rodziców.
Stary schwycił mnie w objęcia.
— Nie mam ci dać nic lepszego, — szepnął — ale wiem, że ci to będzie miłe, z ojcowskiej to ziemi kwiaty i owoce. Spróbuj ich.. Matce zawieziesz jutro resztę.
I śpijże spokojnie tymczasem, jak gość w tym domu, w rodzicielskim, nim wrócisz do niego, jak do odzyskanego gniazda.
Przeżegnał mnie, ułożył do snu, a sam poszedł do drugiego pokoju i zaczął odmawiać pacierze.
Nie mogłem zasnąć. Myśl, że jestem w S......ce,
sen odpędzała.
Z drugiego pokoju przez drzwi, źle przymknięte, przedzierał się wąski pasek światła i słychać było głos modlącego się staruszka.
W ciszy nocnej słowa jego rozchodziły się po obu izbach, powolne i głuche, podnosząc się raz w górę jękiem błagalnym, to znowu rozpływając się i milcząc w szepcie Zacząłem
przysłuchiwać się. Stary nie odmawiał modlitw z książki, ani zwykłych, na pamięć umianych pacierzy.
Te ostatnie już pokończył: teraz, pewny, że śpię i że go nikt nie słyszy, zwyczajem swoim głośno rozmawiał z Bogiem.


<<Poprzednia 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44 | 45 | 46 | 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 | 53 | 54 | 55 | 56 | 57 | 58 | 59 | 60 | 61 | 62 | 63 | 64 | 65 | 66 | 67 | 68 | 69 | 70 | 71 | 72 | 73 | 74 | 75 | 76 | 77 | 78 | 79 | 80 | 81 | 82 | 83 | 84 | 85 | 86 | 87 | 88 | 89 | 90 | 91 | 92 | 93 | 94 | 95 | 96 | 97 | 98 | 99 | 100 | 101 | 102 | 103 | 104 | 105 | 106 | 107 | 108 | 109 | 110 | 111 | 112 | 113 | 114 | 115 | 116 | 117 | 118 | 119 | 120 | 121 | 122 | 123 | 124 | 125 | 126 | 127 | 128 | 129 | 130 | 131 | 132 | 133 | 134 | 135 | 136 | 137 | 138 | 139 | 140 | 141 | 142 | 143 | 144 | 145 | 146 | 147 | 148 | 149 | 150 | 151 | 152 | 153 | 154 | 155 | 156 | 157 | 158 | 159 | 160 | 161 | 162 | 163 | 164 | 165 | 166 | 167 | 168 | 169 | 170 | 171 | 172 | 173 | 174 | 175 | 176 | 177 | 178 | 179 | 180 | 181 | 182 | 183 | 184 | 185 | 186 | 187 | 188 | 189 | 190 | 191 | 192 | 193 | 194 | 195 | 196 | 197 Nastepna>>