Z doliny łez





— Stary jestem, smutny, nie zabawię was.
A przytem, jechać przez wsie, w których bywałem kiedyś, koło pustych dworów, patrzeć na szczerby, na próżnię wkoło was, to dla mnie za ciężkie.
Wolę siedzieć w mojej norze i myśleć, że wszystko jeszcze po staremu.
— Dobrze po staremu, kiedy w S....kim dworze żyd siedzi, a moskale rządzą.
— To i cóż?
Do czasu to, do czasu. Nie wyrzucili mnie dotąd, to widać potrzebny jeszcze jestem na coś. I to mnie trzyma. Nie chcę chorować, nie chcę umierać, bo któżby przyjął ....
skiego, kiedy wróci?
— Ależ kochany sowietniku, jeśli nawet ....ski wróci, co na teraz mało jest prawdopodobne, to przecie nie wróci do S.....ki. Przecie S.....
ka jest skonfiskowaną, a rząd nie oddaje nigdy tego, co raz pochwyci.
— Być może, być może, a jednak mówcie sobie państwo, co chcecie, ja wierzę mocno, że dożyję powrotu ...
skich do S.....ki i oddam im klucze domu do rąk.
Uśmiechano się z politowaniem i nie sprzeczano dalej żeby nie drażnić staruszka.
Od chwili powrotu do swej oficyny był on istotnie święcie przekonany, że to jest objaw zwrotu na lepsze, którego rezultatem musi być koniecznie powrót dawnych właścicieli S.....
ki do ich gniazda.
Zdarzyło się raz, że jakiś interes zmusił moją matkę do stawienia się w Hajsynie, naszem dawniej powiatowem miasteczku i do zabawienia kilku dni w okolicach S....
ki. Było to, pamiętam jak dziś, pod czas wakacyj po pierwszym roku, przebytym przezemnie w szkołach. Zajechaliśmy do sąsiadów S......ki, niewidzianych od powstania.
Oczekiwano nas i przyjęto ze łzami. Ledwie usadowiliśmy się przy herbacie i przekąsce, nadjechał swą dryndulką, uprzedzony zawczasu, sowietnik.
Zobaczywszy moją matkę, rozpłakał się.
— Tyle lat — szepnął, całując jej ręce — tyle lat... Czekam, wyglądam i daremno...
I teraz wreszcie spotykam panią, ale samą, bez męża, i tutaj, nie w domu jeszcze...


<<Poprzednia 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44 | 45 | 46 | 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 | 53 | 54 | 55 | 56 | 57 | 58 | 59 | 60 | 61 | 62 | 63 | 64 | 65 | 66 | 67 | 68 | 69 | 70 | 71 | 72 | 73 | 74 | 75 | 76 | 77 | 78 | 79 | 80 | 81 | 82 | 83 | 84 | 85 | 86 | 87 | 88 | 89 | 90 | 91 | 92 | 93 | 94 | 95 | 96 | 97 | 98 | 99 | 100 | 101 | 102 | 103 | 104 | 105 | 106 | 107 | 108 | 109 | 110 | 111 | 112 | 113 | 114 | 115 | 116 | 117 | 118 | 119 | 120 | 121 | 122 | 123 | 124 | 125 | 126 | 127 | 128 | 129 | 130 | 131 | 132 | 133 | 134 | 135 | 136 | 137 | 138 | 139 | 140 | 141 | 142 | 143 | 144 | 145 | 146 | 147 | 148 | 149 | 150 | 151 | 152 | 153 | 154 | 155 | 156 | 157 | 158 | 159 | 160 | 161 | 162 | 163 | 164 | 165 | 166 | 167 | 168 | 169 | 170 | 171 | 172 | 173 | 174 | 175 | 176 | 177 | 178 | 179 | 180 | 181 | 182 | 183 | 184 | 185 | 186 | 187 | 188 | 189 | 190 | 191 | 192 | 193 | 194 | 195 | 196 | 197 Nastepna>>