Z doliny łez





ki rozciągnięto tak czujną i skuteczną kontrolę, że po paru miesiącach Meliton Nikiforowicz znalazł się pod sądem Sprawę wprawdzie przyduszono, ale biedny sztabskapitan nie
odzyskał już straconej posady i rozpił się z rozpaczy ostatecznie, a Daryą Aleksiejewną zajął się „mirowy pośrednik" z sąsiedniego powiatu.
S...
kę wypuszczono w dzierżawę żydowi, który mieszkał w trzech pokojach we dworze, a resztę domu używał na skład ogrodowizny i gospodarskich rupieci. Sowietnika nie ruszał z oficyn.
— „Na co mi oficyn, kiedy ja i z dworem nie mam co robić?" — mawiał I naprawdę gniło, próchniało, osypywało się tam wszystko.
Sowietnik oficynkę reperował własnym kosztem i parę razy do roku bachurom, których było ośmioro, posyłał przez chłopaka prezenta.
Widywano go już tylko w kaplicy teplickiej, dokąd wolnym truchcikiem przyjeżdżał w lecie, w piękną pogodę, swemi ślepemi i kulawemi szkapami. Sam już mało co widział.
Bywało przy wyjściu z kaplicy spotykają go dawni znajomi, witają, pytając o zdrowie, o wiadomości od moich rodziców.
Stary ręką oczy przysłania, przypatruje się ze zdziwieniem widocznem, wreszcie poznaje.
— A, to pan sędzia dobrodziej! Nie poznałem. Ot, nie poznałem.
I nie spodziewałem się już spotkać. To pan sędzia mieszka jeszcze w Bratyjówce? A pan Feliks? Wywieziony, tak! A pan Antoni? Sprzedali mu majątek z publicznego targu, tak!
A Ignacy, Seweryn, Witold ? Wszyscy posprzedawali ziemię, pobankrutowali, powynosili się. To któż został, prócz pana sędziego?
Wymieniano mu dwa, trzy nazwiska.
— Tylko ci ?
Niedobitki! I nikt więcej, nikt ? Ależ to cmentarz, ten nasz powiat! Całe obywatelstwo znikło, jakby kto je wymiótł. Boże miłosierny!
Wzdychał stary i łzy ocierał.
Więc go namawiano, żeby paru pozostałych jeszcze sąsiadów S.....ki odwiedził, pytano, kiedy pozwoli przysłać po siebie konie. Ale on kłaniał się tylko i trząsł głową.
— Już mi nie do wizyt — tłómaczył się.


<<Poprzednia 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44 | 45 | 46 | 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 | 53 | 54 | 55 | 56 | 57 | 58 | 59 | 60 | 61 | 62 | 63 | 64 | 65 | 66 | 67 | 68 | 69 | 70 | 71 | 72 | 73 | 74 | 75 | 76 | 77 | 78 | 79 | 80 | 81 | 82 | 83 | 84 | 85 | 86 | 87 | 88 | 89 | 90 | 91 | 92 | 93 | 94 | 95 | 96 | 97 | 98 | 99 | 100 | 101 | 102 | 103 | 104 | 105 | 106 | 107 | 108 | 109 | 110 | 111 | 112 | 113 | 114 | 115 | 116 | 117 | 118 | 119 | 120 | 121 | 122 | 123 | 124 | 125 | 126 | 127 | 128 | 129 | 130 | 131 | 132 | 133 | 134 | 135 | 136 | 137 | 138 | 139 | 140 | 141 | 142 | 143 | 144 | 145 | 146 | 147 | 148 | 149 | 150 | 151 | 152 | 153 | 154 | 155 | 156 | 157 | 158 | 159 | 160 | 161 | 162 | 163 | 164 | 165 | 166 | 167 | 168 | 169 | 170 | 171 | 172 | 173 | 174 | 175 | 176 | 177 | 178 | 179 | 180 | 181 | 182 | 183 | 184 | 185 | 186 | 187 | 188 | 189 | 190 | 191 | 192 | 193 | 194 | 195 | 196 | 197 Nastepna>>