Reklama:





Zapraszamy:





Z doliny łez





Na dziedzińcu i po wsi kręcili się dieńszczycy oficerów i czynowników, których całe kupy nawiedzały sztabskapitana, czerwieniały jak maki koszule kacapów, których parę
tuzinów dla robót i gospodarstwa sprowadzono. Żydów także uwijało sie sporo i w okolicach kancelaryi, i na folwarkach i gumnach.
Chłopi na to patrzali nieufnie, ale wyczekująco.
Niedługo jednak zaczęto ich do roboty zaprzęgać, jak nigdy nie bywało za pańszczyzny.
Cała „semja" pójdzie bywało na różne szarwarki, jednych pędzą do ogrodu, drugich do kuchni, trzecich na posyłki, pieniędzy ani grosza, chleba ani kawałka, czasem wódki
popłynie cały strumień, częściej batogów zwali się kopa, a tymczasem pszenica w polu osypuje się i porasta, dzieciaki same w chałupie zostawione płączą i karki kręcą, bieda,
nieszczęście — i nie waż się słowa powiedzieć, bo bat, a nie dosyć, to i turma. Oj, zaczęli biedacy jęczeć i płakać, ale po cichu, bo nawet i „hołosić" babom nie dawano.
Pan sztabskapitan dotrzymywał słowa: rygor u niego był wojskowy.
O sowietnika obijały się te skargi i żale; słychać też było w oficynie codziennie ryk pijanych biesiadników we dworze.
Po obiedzie sztabskapitan wraz ze swymi gośćmi urządzał sobie dla strawności rozrywkę łechcącą nerwy: kazał zbierać na dziedziniec całe gromady chłopów, którzy coś zbroili,
albo też i nic nie zawinili i rozciągnąwszy obnażonych, sam ich ćwiczył nahajkami, albo też przypatrywał się, jak im rózgami mięso odbijano od kości i krwią ich bluzgano całą
trawę gazonu. Stary słuchać nie mógł wrzasku katowanych, chował się w kąt, głowę nakrywał poduszką i modlił się, jęcząc za nieszczęsnymi.
— Miałem wtedy — opowiadał później — silną pokusę rzucić wszystko i uciec, ale nie godziło się. Słowo dałem, że zostanę. Zostałem więc.
Został, ale tak był zastraszony i zbolały tem wszystkiem, co się działo, że się z oficynki krokiem nie ruszał i siedział tak cicho, aby o nim zapomniano.


<<Poprzednia 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44 | 45 | 46 | 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 | 53 | 54 | 55 | 56 | 57 | 58 | 59 | 60 | 61 | 62 | 63 | 64 | 65 | 66 | 67 | 68 | 69 | 70 | 71 | 72 | 73 | 74 | 75 | 76 | 77 | 78 | 79 | 80 | 81 | 82 | 83 | 84 | 85 | 86 | 87 | 88 | 89 | 90 | 91 | 92 | 93 | 94 | 95 | 96 | 97 | 98 | 99 | 100 | 101 | 102 | 103 | 104 | 105 | 106 | 107 | 108 | 109 | 110 | 111 | 112 | 113 | 114 | 115 | 116 | 117 | 118 | 119 | 120 | 121 | 122 | 123 | 124 | 125 | 126 | 127 | 128 | 129 | 130 | 131 | 132 | 133 | 134 | 135 | 136 | 137 | 138 | 139 | 140 | 141 | 142 | 143 | 144 | 145 | 146 | 147 | 148 | 149 | 150 | 151 | 152 | 153 | 154 | 155 | 156 | 157 | 158 | 159 | 160 | 161 | 162 | 163 | 164 | 165 | 166 | 167 | 168 | 169 | 170 | 171 | 172 | 173 | 174 | 175 | 176 | 177 | 178 | 179 | 180 | 181 | 182 | 183 | 184 | 185 | 186 | 187 | 188 | 189 | 190 | 191 | 192 | 193 | 194 | 195 | 196 | 197 Nastepna>>