Z doliny łez





Nie mogąc jednak dojść z nim do końca, zaczynał znów wpadać w furyę, chciał już kochanego swego Józefa Wincentowicza aresztować i wieść do powiatu, kiedy mu naraz przyszło
na myśl zwierzyć się popowi.
Dotąd nie czynił tego, rzecz prosta, nie chcąc się dzielić.
Batiuszka go wyśmiał.
— To nowonarodzone dziecię, ten stary.
Tyle w nim chytrości, co w kurczęciu.
Sztabskapitan spadł z obłoków.
— Po cóż mnie łudził i udawał mądrego? — wrzeszczał wściekły.
— Ależ on nic nie udawał.
Mówił prawdę świętą. Siedzi w swej stancyi, a jak wyjdzie na świat, udaje tylko, że coś zobaczył,
Wzięto się teraz do chłopów, ale ci trzymali się dzielnie.
Gdzieindziej gromady wiejskie więziły i wydawały swych panów; u nas, Bogu dzięki, wieśniacy, jak jeden człowiek milczeli, o ile który z nich wiedział lub domyślał się, a takich
rzeczywiście było wielu — i tajemnica rzeczy, ukrytych przez sowietnika z Maksymem i Ołeksą, pozostała niedocieczoną.
Bito prawda kilku chłopów w stajni raz po raz, aby im języki rozwiązać, ale czy na niedoświadczonych, czy na przywiązanych do dworu trafili, dość że nie wydało się
nic
Sowietnik ocalał, moja matka dostała trochę pieniędzy, bardzo jej przydatnych w ówczesnem ogołoceniu ze wszystkich zasobów, ale teraz nastąpiły nowe trudności.
Meliton Nikiforowicz przez jakiś czas, zdawało się, zapomniał o starym lokatorze w oficynach. Nie dziw. Zajmowało go co innego. Po prostu używał.
Przez całe życie bez grosza w kieszeni, bez własnego kołka i płota, hulaka cudzym kosztem, patrzący tylko na prawo i na lewo, gdzieby się dało parę rubelków złapać i parę
butelek „szampitra" wysączyć, sztabskapitan znalazł się naraz w położeniu istotnie godnem zazdrości.


<<Poprzednia 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44 | 45 | 46 | 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 | 53 | 54 | 55 | 56 | 57 | 58 | 59 | 60 | 61 | 62 | 63 | 64 | 65 | 66 | 67 | 68 | 69 | 70 | 71 | 72 | 73 | 74 | 75 | 76 | 77 | 78 | 79 | 80 | 81 | 82 | 83 | 84 | 85 | 86 | 87 | 88 | 89 | 90 | 91 | 92 | 93 | 94 | 95 | 96 | 97 | 98 | 99 | 100 | 101 | 102 | 103 | 104 | 105 | 106 | 107 | 108 | 109 | 110 | 111 | 112 | 113 | 114 | 115 | 116 | 117 | 118 | 119 | 120 | 121 | 122 | 123 | 124 | 125 | 126 | 127 | 128 | 129 | 130 | 131 | 132 | 133 | 134 | 135 | 136 | 137 | 138 | 139 | 140 | 141 | 142 | 143 | 144 | 145 | 146 | 147 | 148 | 149 | 150 | 151 | 152 | 153 | 154 | 155 | 156 | 157 | 158 | 159 | 160 | 161 | 162 | 163 | 164 | 165 | 166 | 167 | 168 | 169 | 170 | 171 | 172 | 173 | 174 | 175 | 176 | 177 | 178 | 179 | 180 | 181 | 182 | 183 | 184 | 185 | 186 | 187 | 188 | 189 | 190 | 191 | 192 | 193 | 194 | 195 | 196 | 197 Nastepna>>