Z doliny łez





Kiedy jednak Meliton Nikiforowicz coraz bardziej się gorączkował i rękami rozmachiwał, przytrzymał go bardzo delikatnie za rękaw i rzekł z naj większym spokojem:
— Widziałem
na oczy, jak w ten sam sposób mój dobry znajomy, major Fiodor Afanasjewicz Kostiuszkin irytował się, machał rękami, krzycza łi łajał przez kwandrans, a potem___
I trzepnął
palcami.
— Potem? — powtórzył kapitan, zastanowiwszy się.
— _Caput! _— dokończył sowietnik. — Zdrowiuteńki człowiek. Cóż pan chcesz?
Irytować się i jeszcze po obiedzie ? Apopleksya! A u pana kapitana, nie ujmując jego godności, kark krótki i gruby.
Meliton Nikiforowicz ogromnie bał się śmierci; przytem, jak mnóstwo Rosyan, do śmieszności był przesądny.
Uspokoił się odrazu i podejrzliwie, z ukrytą bojaźnią, wpatrzył się w staruszka.
— Żeby mnie tylko nie urzekł — pomyślał — te djabły Polaki czarują jeden w drugiego.
Ponieważ jednak był przekonany, że stary skorzystał z dobrej sposobności, aby na własną korzyść ukryć brakujące rzeczy, zaczął znów, ale z innej beczki.
— No, no, nie gniewajcie się i wy na mnie, jak otczestwo? aha, Józefie Wincentowiczu. U mnie widzicie obyczaj żołnierski, prędki, ale w sercu złości tyle, co u baranka.
Zresztą po co nam się kłócić? Nie lepiej to zgodnie, przyjaźnie, po bratersku, tak, wiecie, ręka rękę myje. Ot, wy mieliście korzyść, niech ja coś mam, po połowie, co, zgoda?
Panu sowietnikowi przyszło nader trudno przekonać Melitona Nikiforowicza, że nic nie ma, więc i nic dać nie może.
Na wszystkie jego zapewnienia, sztabskapitan potrząsał głową, uśmiechał się pobłażliwir i klepał go po ramieniu, powtarzając, że zna się na takich sztuczkach i że nie takiego
lisa, jak on, można wyprowadzić w pole. Po jakimś czasie zaczął spoglądać na staruszka z widocznym interesem, a nawet szacunkiem.
Miał go za niezmiernie przebiegłego, a imponowało mu szczególniej, że kryje grę swą tak wybornie pod maską dobrodusznej naiwności.


<<Poprzednia 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44 | 45 | 46 | 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 | 53 | 54 | 55 | 56 | 57 | 58 | 59 | 60 | 61 | 62 | 63 | 64 | 65 | 66 | 67 | 68 | 69 | 70 | 71 | 72 | 73 | 74 | 75 | 76 | 77 | 78 | 79 | 80 | 81 | 82 | 83 | 84 | 85 | 86 | 87 | 88 | 89 | 90 | 91 | 92 | 93 | 94 | 95 | 96 | 97 | 98 | 99 | 100 | 101 | 102 | 103 | 104 | 105 | 106 | 107 | 108 | 109 | 110 | 111 | 112 | 113 | 114 | 115 | 116 | 117 | 118 | 119 | 120 | 121 | 122 | 123 | 124 | 125 | 126 | 127 | 128 | 129 | 130 | 131 | 132 | 133 | 134 | 135 | 136 | 137 | 138 | 139 | 140 | 141 | 142 | 143 | 144 | 145 | 146 | 147 | 148 | 149 | 150 | 151 | 152 | 153 | 154 | 155 | 156 | 157 | 158 | 159 | 160 | 161 | 162 | 163 | 164 | 165 | 166 | 167 | 168 | 169 | 170 | 171 | 172 | 173 | 174 | 175 | 176 | 177 | 178 | 179 | 180 | 181 | 182 | 183 | 184 | 185 | 186 | 187 | 188 | 189 | 190 | 191 | 192 | 193 | 194 | 195 | 196 | 197 Nastepna>>